CIEKAWOSTKI MEDYCZNE,  JAK MOŻEMY POMÓC INNYM OSOBĄ,  JAK MOŻEMY POMÓC INNYM OSOBOM

KORONAWIRUS BEDZIE CO RAZ GORZEJ

EPIDEMIA, KTÓRA POWTARZA SIĘ CO OKOŁO 100 LAT

Koronawirus czyli SARS-CoV-2 zbiera co dzień ogromne żniwa. Jakby cofnąć się w czasie co miej więcej około 100 lat występują takie pandemie. M.in grypa hiszpanka, gruźlica, dżuma czy cholera. Nasze czasy trafiły na w. w koronawirus. I choć medycyna w obecnych czasach jest bardzi rozwinięta to walka z tym staje się trudna jak przed laty. Gdyż obecne czasy to przedewszystkim szybkie przemieszczanie się po świecie. I co wiąże się z tym bardzo szybkie i intensywne rozprzestrzenianie się wirusa. I to powoduje iż opanowanie sytuacji graniczy z cudem. Na dodatek ten wirus jest bardzo zaraźliwy. Przedostaje się nawet poprzez oczy. Na rzeczach utrzymuje się nawet do 3 dni.

Kiedyś było trudniej wynaleźć lek lecz za to nie było tak sporej możliwości szybkiego rozprzestrzeniania się chorób. Na dzień dzisiejszy mamy makabre z szybkością zakazen i mało tego brak konkretnego leku. Więc można z czystm sumieniem stwierdzić, że chwilowo…, a może znacznie dłużej jesteśmy w gorszym położeniu niż ludzie np. 100 lat temu.

KORONAWIRUS, A SPOSOBY ZAPOBIEGAWCZE W POLSCE

Z jednej strony działania Rządu mogę pochwalić czyli: zamknięcie szkół, barów, restauracji itd. Lecz uważam, że to i tak wielkie nic ponieważ jak w każdym kraju są ogromne fabryki. A tych fabryk w kraju jest bardzo duża ilość. To są ogromne ilości ludzi bardzo często skupiska z różnych miejscowości. I nie da się w takich miejscach wprowadzić zasad typu: Stac półtora metra od siebie, wierzyć pomieszczenia itd. Więc ryzyko zakażenia tam wynosi 100%. Wystarczy 1 osoba chora, a zakażenia koronawirus polecą jak domino.

Śmieszne są jak dla mnie środki zapobiegawcze w fabrykach, które w sytuacjach tam panujacych mijają się z celem. A ujmując to prosto to są o kant tyłka rozbić.

Zaraz się pewnie ktoś spyta jakie są, że śmiem tak twierdzić?

Otóż postawienie pojemników z środkiem odkazajacym czy mierzenie temperatury co dzień każdemu pracownikowi jest żałosne. Co z odkazania? Jak Ci ludzie na produkcjach często stoją obok siebie. A w autobusach dowozacych pracowników… Oni hak śledzie tam siedzą i stoją. Za przykład dam fabryke Mondelez w Skarbimierzu gdzie co dzień autobus zbiera na 3 zmiany pracowników z roznych miast. W scisku jadą do pracy. I co o tym sądzicie? Wystarczy płyn odkarzajacy?

Teraz ta temperatura… No dobra wykryja, że ktoś ma gorączkę i nie wpuszcza go na teren zakładu. I co z tego? Jeżeli ma koronawirus i ma już gorączkę znaczy to, że jest zakazony od jakiegoś czasu. Więc na 100% zdążył w tym okresue zarazić innych, a Ci inni następnych. I w rzeczywistości nie mówimy o jedym chorym, a o 100 chorych tyle, że jeszcze nie zorganizowanych. A co z tymi co nie wykazuja żadnych objawów, a mimo to zarażają?

Fabryki to przeogromne skupiska ludzi, większe zagrożenie niż bar itp. A jednak przecież pieniądze są ważniejsze niż ludzie. Tak wiec produkcja musi trwać. Kuwejt wprowadził 2 tugodnie ustawowo wolne od pracy dla wszystkich bez wyjątku. I uważam, że takie podejście jest najlepsze.

CO KTOŚ POWIE, ŻE TAKIE DZIAŁANIE ABY ZATRZYMAĆ KORONAWIRUS JEST NIEMOŻLIWE BO GOSPADARKA STRACI MILIONY?

To i tak czy siak straci bo jak pracownicy się pochoruja to i tak robić nie będzie miał kto. Mało tego część prawdopodobnie zdrowych wezmie zwolnienia czy urlopy bo się bedzie balo. I na jedno wyjdzie. Tylko, że opcja pierwsza na przykładzie Kuwejtu można dzięki temu uratować wielu ludzia zycie.

Także większość podjętych działań mija się z celem. A przedwszystkim pamiętajmy bez konkretnego leku na ten typ koronawirus nie da się tego opanować.

ŚMIESZY MNIE TEŻ MYŚLENIE LUDZI, ŻE TYLKO STARSZE OSOBY UMIERAJĄ NA SARS-CoV-2

Po pierwsze jest to twierdzenie bezczelne bo wyklucza ważność życia ludzi w podeszłym wieku. Prosty przykład rozumienia ludzkiego i stwierdzenia:

Mi nic nie grozi. Nawet jak zachoruje. Jestem młody więc nie przejdę tego ciężko. To tylko starzy ludzie mają powiklania i przez to umierają. Więc czemu mam się izolować i nie korzystać z życia?

Tylko, że te starsze osoby prawdopodobnie mają jeszcze sporo lat życia przed sobą, a przez wirus nie będzie im to dane. A Ci, którzy tak twierdzą jak powyżej wspomniałam są prawdopodobna przyczyną ich śmierci. Bo sam lekko przejdzie, a zarazi inna osobę i ona umrze.

Mało tego w grupie wysokiego ryzyka znajduja się nie tylko osoby starsze, a także osoby z chorobami przewleklymi i z obniżoną odpornością. Do takiej grupy należę ja. Mam prawiw zerowa odporność, padaczkę czyli chorobe neurologiczna, mam zapalenie wątroby i wiele innych. Jedna z osób, które ze mna mieszka w tej chwili to osoba po ciężkiej gruźlicy, także chorująca na epilepsje, także z zapaleniem wątroby i mało tego z chorym sercem i całkowitym brakiem odporności. Ja mam 30 lat, a ta osoba 37lat. Zalecono nam całkowita izolacje gdyż nasze szanse są praktycznie zerowe. Takich osób jak my jest ogrom i są młode. Więc pojęcie tylko starzy jest niedosc podle to i nieprawdziwe.

ZRESZTĄ KTO DAŁ TYM MŁODYM SUPER ZDROWYM 100% PEWNOŚĆ, ŻE ICH NIE CZEKA ŚMIERĆ PRZEZ KORONAWIRUS?

Logicznie pomyśleć to wszyscy jesteśmy zagrożeni ciężkim przebiegiem choroby jak i zgonem. Każdy organizm jest inny. Z pozoru zdrowy, a okaże się, że nie wygra z wirusem. I przede wszystkim trzeba wziąść sobie do serca, że możemy kogoś lrzez własna głupotę zabić….

Ja wprowadzilam radykalne środki zapobiegawcze. Nie wychodzimy w ogóle z domu. Z nikim się nie widujemy. Nawet po leki, które odbieramy w Opolu tym razem pojechał Mops w drodze wyjątku. Choć odbierać mamy osobiście. Kolega, który z nami mieszka przeprowadza się tymczasowo do mieszkania kolegi tego po gruźlicy, które jest w remoncie w stanie surowym, że tak to ujme. A czemu tam się przenosi? Bo jest najzdrowszy z nas, a pracuje w wielkiej fabryce i przez to stał się bardzo dużym zagrozeniem dla nas.

 

KORONAWIRUS SARS -CoV-2 MÓJ ARTYKUŁ Z FANPAGE SAMO ŻYCIE Z DZIŚ. WAŻNY APEL! PROSZĘ O PRZECZYTANIE:-)

 

Dziś jak co dzień przesledzilam informację…

I powiem tak scenariusz robi się co raz czarnejszy… Nie wiem po jaka cholere wciskaja ludzia po świętach, że bedzie lepiej…

Kiedy wirusolodzy przewiduja, że właśnie wtedy to konkretnie się rozkręci… Mało tego szczepionka, która miała być na początku 2021 roku prawdopodobnie będzie dopiero w jego połowie. O konkretnym leku totalna cisza.

To co teraz stosuja to wszystko jest na chybil trafił. Nie jest to lekarstwem konkretnie wycelowanym w danego wirusa, a bez choć w miare pewnego leku..bądźmy szczerzy i nie oszukujmy się…

Nie da się tego opanować.

Na tą chwilę umieralnośc to 10% bardzo wysoki wskaźnik:-( Mało tego testy na szybkie wykrywanie wirusa maja być dopiero na jesień….

Ja czytam różne artykuly medyczne. Staram się wyodrębnić te najbardziej mało wiarygodne i analizuje, porównuje..

I uważam, że Rząd Polski trochę to upiększa..

Mówiąc: po pierwsze- po świętach…

A zresztą ile ludzi już to roznosi bo są chorzy, a jeszcze o tym nie wiedzą? Badz Ci bezibjawowi co w ogóle się nie dowiedzą, a zaraża?

Czytałam wczoraj o tym- jest to wprowadzanie w totalny błąd choć by dlatego, że wlasnie wtedy prawdopodobnie w PL będzie dopiero się zaczynało dziać.

Po drugie- Jak można mówić o końcu hak to dopiero początek?

I po trzecie-Jak można mówić, że za miesiąc czy dwa zostanie to całkiem opanowane kiedy nie ma leku i w bliskiej przyszłości nie będzie?

Moim zdaniem trzeba się nastawić, że ten ROK 2020 SZLAK TRAFIŁ, A JAK SZCZĘŚCIE DOPISZE TO W 2021 BĘDZIEMY PODSUMOWYWAC STRATY, ILOŚĆ ZGONÓW ITD. I ZACZYNAĆ ŻYCIE OD NOWA.

Nie lubię jak mydla mi oczy. Nie lubie sama sobie wciskać kitow i oklamywac się, że jutro będzie lepiej- BO NIE BEDZIE!

Ja wiem jedno, że muszę wszystko zrobić by uchronić się od zakażenia jak i moich bliskich. Także wiem, że muszę uzbierać fundusze by na ten trudny okres nie zostać bez prądu i także mieć większą sumę na zakupy, ktorw ktoś nam zrobi na zapas. Wiem, że każda osoba z zewnątrz jest potencjalnym chorym i nie pozwole sobie na jaki kolwiek kontakt z kimś. I nikt po za mną i Damianem nie przekroczy progu mojego mieszkania.

Moja świadomość jest ogromna zagrożenia jakie w tej chwili jest i także wiem, że za wszelką cenę muszę chronić siebie i bliskich.

I nic więcej teraz dla mnie nie ma znaczenia.

Wraz z drugą osobą, która jest pod moim dachem w tej chwili i to pilnie zbieramy na zapas żywności oraz na prąd. Kwota szacowana to 1000 zl, która pozwoli spłacić połowę zadłużenia oraz zakupić na jakiś czas jedzenie.

Na ten moment zebraliśmy 150 zł.

Jeżeli ktoś chce pomóc to.proszę o wpłaty na moją zrzutke bądź na zrzutke Damiana Jabłońskiego.

Jedzenia nam starczy jeszcze może do Środy. Wysyłać kogoś na zakupy by kupił mala ilość mija się z celem. Gdyż ta osoba będzie musiała też ryzykować, a po za tym jej czas jest ograniczony. I też my nie chcemy by ktoś co 2 dni nam zakupy przynosił bo stwarza on sobie jak i nam zagrożenie. Więc to musza być zakupy zapasy, które starcza choć na miesiąc.

MOJA ZBIÓRKA:

https://zrzutka.pl/gcy3hw

DAMIAN JABŁOŃSKI ZBIÓRKA

Każdemu dziękujemy za pomoc z całego serca❤

UWAŻAJCIE TAKŻE NA SIEBIE I SWOICH BLISKICH👍❤

ARTYKUŁY POLECANE:

Padaczka

Niepelnosprawni na cmentarz

INNE MOJE BLOGI:

Wedkarstwo z pasja

Tatuaże

Jestem 100% realistka. Nie uznaje nadziei itp. zludnych uczuc. Uważam, że trzeba zdawac sobie sprawe z tego w jakiej sytuacji jest nasze życie i nie wmawiac sobie na siłę, że bedzie lepiej. Gdyz konsekwencja tego jest rozczarowanie i ból. Ja żyje tu i teraz bo jutro może nie nadejść. Łapie najmilsze chwile każdego dnia. Choć tak mało ich jest, ale jednak są i cieszą. To wszystko powoduje, że jestem silna i daję rade. Bo grunt to nie bujać w obłokach. Ogólnie pomimo wielu chorób m. in silnej epilepsji i tego, że prawie w ogóle nie widzę (mam znaczne nie dowidzanie) to tworzę, pisze blogi, prowadzę dość spory fanpage, pracuję w programach partnerskich oraz zajmuje się sprzedażą online (mam taki mały sklepik). Też poswiecam sie dużo pomocy innym. Moje zainteresowania/ pasje to: boks, taniec, śpiew, tatuaże, muzyka rock i heavy metal. Poki wzrok pozwala uwielbiam czytać książki zwłaszcza S. Kinga. I przedwszystkim kocham zwierzęta:-) Mam pieska, 4 króliki i myszki. Od 6 rano do 23 pracuję. Nigdy nie mam czasu na nic. I co mogę powiedzieć jeszcze? Na swój sposób jestem szczęśliwa. Mieszkam z osobami, które kocham. Nawet mam przybranego syna. Czego w życiu można więcej chcieć? Mam wszystko to co najważniejsze prócz zdrowia, ale z tym się już dawno pogodzilam, że lepiej nie będzie i po prostu żyje z tym:-) Jestem osobą bardzo często też nie lubiana za swoją szczerość i specyficzne podejście do ludzi i świata. Lecz jak to mawiał mój ojczym: A co ja zupa pomidorowa żeby mnie lubić? No właśnie nie jestem zupa i zwisa mi i powiewa czy mnie ktoś lubi. Myślę, że opis ten jest na tyle wyczerpujacy, że więcej informacji o mnie już nie trzeba:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: