UCZACIA I EMOCJE

NADZIEJA-niekoniecznie jest dobra

CZYM JEST NADZIEJA?

NADZIEJA-jest to uczucie,które ma nam dawać lepsze samopoczucie oraz pozytywne myśli.Jest ona powiązana z optymizmem.Te dwa uczucia/słowa są synonimami;oba pojęcia zaczęto rozumieć jako rodzaj-pozytywnego myślenia i nastawienia co do przyszłości.Które powinno się wzbudzać w sobie na zawołanie…

Jak ktoś szczerze przedstawia coś,że jest zle i będzie zapewne gorzej-jest uznawany za pesymiste(co dla mnie jest bardzo mylone z realistycznym podejściem do życia).Uważa się właśnie,że każdy powinien mieć zawsze nadzieje.I nawet czasem zdaje się,że w oczach innych-musi.

UCZUCIE NIEKONIECZNIE DOBRE

To można by chyba nazwać paradoksem NADZIEI.Choć to znane nam pozytywne uczucie,które faktycznie nie raz pomogło nie jednemu człowiekowi-może być jednak w pewien sposób złe.Co ja już dawno stwierdziłam,że nadzieje w wielu przypadkach powoduje więcej złego niż dobrego.

SKĄD TAKIE PRZEKONANIE?Nie tylko moja opinia jest taka-na temat nadziei.Dam Wam przykład ludzi chorych na raka.W ich strasznej chorobie- niby właśnie to optymistyczne uczucie to podstawa.Niestety często jest tak,że pomaga lecz nie chorym osobą-tylko ułatwia życie opiekuna bądź rodzinie.Zdaza się,że NADZIEJA jest tak wciskana chorym(i nie tylko),że rodzi alienacje.Czasem też poczucie winy,a pozatym uniemożliwia osobą chorym(lub w innej złej sytuacji) zaakceptowanie i okazanie uczuć gniewu i strachu.

NADZIEJA ZOSTAJE ZNIWECZONA

W istocie idea,że nadzieja może być konstruowana-jak i konstruktywna:wydaje się sprzeczne z tym jakie faktycznie wzbudza w nas uczucia optymizm.

Nadzieja ze swą obietnicą,że wszystko skończy się dobrze-zapewnia nam chwilę spokoju i wytchnienia w tragicznej sytuacji.Lecz niestety,ale zdarza się i to często,że potem czujemy się oszukani i zawiedzeni.

Mówimy w takim momencie,że nasza nadzieja ,została zniweczona’lub zniszczona.Zdarza się,że obwiniamy wtedy siebie:to tak jakby cierpienie zostało spowodowane naszą głupotą,a nie zrządzeniem losu.Szukamy gdzie zrobiliśmy coś nie tak.I stwierdzamy ,Nie było robić sobie nadziei’

BĄDŹMY SZCZERZY…

NADZIEJA jest zawsze isciem w nieznane i niepewne.Często wykraczamy poza obszar faktycznych realiów.Wzbudzamy w sobie na siłę przekonanie,że zrobiliśmy co mogliśmy.I możemy po cichu tylko życzyć sobie,aby wszystko udało się po naszej myśli.

Czując nadzieję to tak jakby przyznać się,że mamy jakąś komtrole nad sytuacją.To uczucie czyni nas bezradnymi i silniejszymi.Dziwaczna wydaje się myśl,że nadzieją można sterować i to,że można ją zaciągnąć do pracy.

Niestety NADZIEI nie da się wyczarować.To jest emocja,a jej doświadczenie nie zależy całkowicie od nas.Więc jeżeli jest problem-nie da się mieć na siłę nadziei.

JAK JEST U MNIE Z TYM UCZUCIEM

Hm…często używam słów ,MAM NADZIEJĘ’ itp.Lecz czy ja ją mam?Szczerze to nie bardzo….Ile razy w życiu przez to cierpiałam.Gdyż robiłam sobie nadzieję i ludzie w około mówili-Musisz mieć nadzieję…I co kończyło się źle,a mnie lapalo załamanie,rozpacz i rozczarowanie.Przez to,że z uporem wmawialam sobie,że będzie dobrze.Starając nie dopuszczać do siebie złych myśli.

I z czasem nauczyło mnie to,że akurat w moim życiu -nadzieja jest tylko bólem i smutkiem.Byłam optymistką i realistka.Na ten moment jestem tylko realistka.Patrzę na życie tak,że jest źle-owszem próbuje to zmienić-lecz na siłę nie wmawiam sobie,że będzie dobrze.Wolę potem móc powiedzieć-MIAŁAM RACJĘ-niż przeżywać następne rozczarowanie.Nie trawię gdy ludzie co by się nie działo mowia do mnie-BĘDZIE DOBRZE!TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ.

Napisałam kiedyś artykuł ,NADZIEJA UMIERA OSTATNIA’.Lecz tu moim zdaniem jest błąd.Powinnam napisać,że zawsze warto walczyć do końca.I zdać sobie sprawę,że jest tragicznie i ,że może to zle się skończyć.Mimo świadomości prawdopodobnego złego zakończenia-próbować jednak coś z tym robić.I jak to nic nie da to przynajmniej nie cierpieć aż tak potem….

 

 

Jestem 100% realistka. Nie uznaje nadziei itp. zludnych uczuc. Uważam, że trzeba zdawac sobie sprawe z tego w jakiej sytuacji jest nasze życie i nie wmawiac sobie na siłę, że bedzie lepiej. Gdyz konsekwencja tego jest rozczarowanie i ból. Ja żyje tu i teraz bo jutro może nie nadejść. Łapie najmilsze chwile każdego dnia. Choć tak mało ich jest, ale jednak są i cieszą. To wszystko powoduje, że jestem silna i daję rade. Bo grunt to nie bujać w obłokach. Ogólnie pomimo wielu chorób m. in silnej epilepsji i tego, że prawie w ogóle nie widzę (mam znaczne nie dowidzanie) to tworzę, pisze blogi, prowadzę dość spory fanpage, pracuję w programach partnerskich oraz zajmuje się sprzedażą online (mam taki mały sklepik). Też poswiecam sie dużo pomocy innym. Moje zainteresowania/ pasje to: boks, taniec, śpiew, tatuaże, muzyka rock i heavy metal. Poki wzrok pozwala uwielbiam czytać książki zwłaszcza S. Kinga. I przedwszystkim kocham zwierzęta:-) Mam pieska, 4 króliki i myszki. Od 6 rano do 23 pracuję. Nigdy nie mam czasu na nic. I co mogę powiedzieć jeszcze? Na swój sposób jestem szczęśliwa. Mieszkam z osobami, które kocham. Nawet mam przybranego syna. Czego w życiu można więcej chcieć? Mam wszystko to co najważniejsze prócz zdrowia, ale z tym się już dawno pogodzilam, że lepiej nie będzie i po prostu żyje z tym:-) Jestem osobą bardzo często też nie lubiana za swoją szczerość i specyficzne podejście do ludzi i świata. Lecz jak to mawiał mój ojczym: A co ja zupa pomidorowa żeby mnie lubić? No właśnie nie jestem zupa i zwisa mi i powiewa czy mnie ktoś lubi. Myślę, że opis ten jest na tyle wyczerpujacy, że więcej informacji o mnie już nie trzeba:-)

%d bloggers like this: